Wczorajszy dzień nie obfitował w kroki, za to obfitował w przerażające ilości kalorii. I chyba pora ukrócić tą żywieniową rozpustę, bo z nadprogramowych 2kg jest już prawie 3, i nic się nie zanosi, aby ta liczba miała się zmniejszyć w najbliższym czasie. Skąd wziąć motywację, kiedy wszystko co słodkie tak mi smakuje? Nie wiem 😂 pomyślimy.
W każdym razie byliśmy najpierw na budowie, gdzie w ramach pikniku zezarliśmy z Bomblem paczkę ciasteczek i żelki, a potem byliśmy na przyjęciu urodzinowym Babci.
Yesterday was not full of steps, but it was full of frightening amounts of calories. And I think it's time to stop this nutritional debauchery, because there are already almost 3 kg of extra weight, and nothing is expected to decrease this number in the near future. Where do you get motivation when I like everything sweet? I don't know 😂 we'll think.
In any case, we were first at the construction site, where we ate a pack of cookies and jellies as part of the picnic, and then we were at Grandma's birthday party.