From Work to the Magic of Kraków – an Evening Full of Light and Support
Today was one of those days that stay with you for a long time. The morning was intense—busy, full of children and responsibilities, just like any day in preschool. But in the afternoon, we jumped into the car and headed to Kraków for a training session. Even before dinner, my step counter hit the magic number of 20,000—and my legs still had energy to spare!
Around 6:30 PM we arrived in Kraków, and before 7:00 PM we were checked into the hotel. A quick freshen-up, a change of shoes, and off we went to explore the city. An evening stroll through the Old Town was the perfect way to unwind. The Cloth Hall glowed under the lantern light, Wawel Castle looked as stunning as ever, and the Vistula reflected the city lights like a mirror. It was truly magical. There was laughter, conversation, photos, and that amazing feeling of lightness—as if someone pressed pause on everyday life.
We ended the evening in an Italian restaurant with delicious cake and pizza. Sounds ordinary? Maybe. But when you're surrounded by people who give you energy and make you feel like part of something great—it becomes so much more. I felt a huge sense of support from the girls at work today. And for the first time in a long time, I thought that come September, this job might be not just a challenge—but a true joy.
The warm lights of Kraków, the smell of fresh food, the chats at the table, and the smiles—everything just clicked today. I'm heading back to the hotel tired, but with a heart full of gratitude and a head full of good thoughts.
Days like this are pure soul-soothing magic.
Z pracy w wir krakowskich wrażeń – wieczór pełen blasku i wsparcia.
Dziś był dzień z tych, co zostają w głowie na długo. Od rana intensywna praca, gonitwa, dzieci, obowiązki – jak to w przedszkolu. Ale już po południu wskoczyłyśmy z dziewczynami w auto i ruszyłyśmy w stronę Krakowa na szkolenie. Licznik kroków jeszcze przed kolacją przekroczył magiczne 20 tysięcy – a nogi nadal niosły!
Około 18:30 byłyśmy już w Krakowie, a przed 19:00 zameldowane w hotelu. Szybki oddech, zmiana butów i... ruszamy w miasto. Spacer po starówce był cudownym zwieńczeniem dnia. Sukiennice lśniły w świetle latarni, Wawel jak zawsze zachwycał, a Wisła odbijała światła miasta jak zwierciadło. Było magicznie. Śmiech, rozmowy, zdjęcia i ta lekkość – jakby ktoś odczarował codzienność.
Zakończyłyśmy wieczór przy pysznym cieście i pizzy w włoskiej restauracji. Brzmi zwyczajnie? Może, ale w gronie osób, które dają Ci energię i poczucie bycia częścią czegoś fajnego – to było coś więcej. Czułam dziś ogromne wsparcie od dziewczyn z pracy. I chyba pierwszy raz od dawna pomyślałam, że od września ta robota to będzie nie tylko wyzwanie, ale i przyjemność.
Ciepłe światła Krakowa, zapach świeżego ciasta, rozmowy przy stole i uśmiechy – dzisiaj wszystko się zgrało idealnie. Wracam do hotelu zmęczona, ale z sercem pełnym wdzięczności i głową pełną dobrych myśli.
Takie dni to prawdziwy balsam na duszę.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io